niedziela, 13 września 2015

Jestem nolifem

Kolejny raz uświadomiłam sobie, że jestem nolifem. Przyjaciółka mnie olewa, o ile jeszcze nią jest. Nie mam żadnych znajomych z którymi mogłabym się spotkać. Chłopak który mi się podoba od dawna nie jest mną zainteresowany. Siedzę w domu cały czas i wegetuję, bo życiem tego nazwać nie można. Myślę, że wszystko by się zmieniło gdyby w końcu mnie zauważył i bylibyśmy razem. Czuję się strasznie pusta w środku i marzę o tym, żeby ktoś mnie czule przytulił.

czwartek, 3 września 2015

Za 2 dni mam ciężki egzamin. A co robi moja rodzina?  Przeszkadza mi, jak zwykle. Już usłyszałam, że miałam całe wakacje na naukę. Nikt nie pamięta tego, że pracowałam od rana do wieczora.  Teraz, gdy zbliża się egzamin uczę się prawie cały dzień. Powiedzmy. Ojciec przychodzi sobie na tv do mojego pokoju jakby w dużym pokoju TV nie było. Reszta rodziny gada tak głośno, że nie słyszę swoich myśli. Przez cały dzień i noc okno w pokoju jest otwarte, bo dzielę pokój z bratem. On - zero kultury, więc smrody w pokoju są. Dzisiaj po porządnym wietrzeniu przyszedł ojciec w śmierdzącym ubraniu i dalej mam zasmrodzony pokój. Mam tego dość. Nie chce żyć w tym domu.

wtorek, 1 września 2015

W pogoni za szczęściem... Cały czas gonię i nie mogę go dogonić. Ale co tak na prawdę by mnie uszczęśliwiło? Czasami sama tego nie wiem, nie wiem czego chcę. Chciałabym żeby moje życie zaczęło się w końcu układać. Chciałabym być z W., wyjechać z nim, znaleźć fajną pracę i zacząć się cieszyć życiem. Chyba to by mnie uszczęśliwiło. Ale że moje życie jest jakie jest to pewnie będę starą panną na bezrobociu siedzącą w rodzinnym domu. Optymistka jak zawsze.