Jutro kolejny raz zaczynam wszystko od nowa. Muszę regularnie ćwiczyć. Od kiedy pracuję waga wróciła do 70 kg. Masakra. Efekty pochłaniania dodatkowych kalorii i brak ruchu. Mam nadzieję że wytrwam. Nie mogę być taka gruba bo to tylko mnie dobija. Dodatkowo muszę się rozciągać i rolować bo cały czas mam spięte mięśnie.
No i jeszcze to pisanie pracy magisterskiej... Nie mogę się skupić. Chyba zlecę komuś napisanie 2 rozdziałów. Pociągnie mnie to finansowo ale już nie wyrabiam psychicznie.
Jestem w trakcie kursu prawo jazdy. 3 lekcja poszła mi tragicznie. Jeszcze jedna po mieście i jadę do dużego miasta. Muszę się przyłożyć i częściej robić testy.
W pogoni za szczęściem
niedziela, 18 marca 2018
Kolejny nowy początek
piątek, 16 marca 2018
3 lata później...
3 lata od ostatniego wpisu... Właśnie postanowiłam założyć blog do wylewania swoich żali. Od samego początku trudności z nazwą bloga. Wszystko zajęte. Świetnie. Zalogowałam się tutaj przez aplikację i co widzę? Nazwę bloga którą wpisywałam. Brawo ja!
Tak serio to jestem w totalnej rozsypce. Nic mi się nie udaje. Dalej mam sporadyczny kontakt z przyjaciółką, dalej nie mam chłopaka (forever alone), za kilka miesięcy kończę studia, od kilku miesięcy pracuję. Od kilku dni jest mi bardzo ciężko. Wydaje mi się że składa się na to przesilenie wiosenne, moje wstawanie rano i to, że chłopak z tindera już nie chce ze mną gadać. Okazał się taki sam jak inni. Głupia ja. Kolejny raz cierpię. Za każdym razem mówię sobie, że jestem silną babką a tak naprawdę jestem małą zagubioną dziewczynką. Jedyne o czym marzę to to żeby mnie ktoś przytulił i powiedział, że kiedyś będę szczęśliwa.